Turyści opanowali Zakopane i inne podhalańskie miejscowości. Termy, stoki, klimatyczne Krupówki, ogród świateł na Gubałówce i wiele więcej przyciąga polskich i zagranicznych turystów w polskie Tatry. Po pandemii, która zostawiła po sobie zgliszcza na rynku turystycznym, tłumy wczasowiczów z pewnością pozwolą wielu przedsiębiorcom z Podhala na poradzenie sobie z kryzysem. Chłodna kalkulacja wskazuje jednak na więcej strat niż zysków. W niedawno opublikowanym raporcie Polskiej Akademii Nauk Zakopane znalazło się na liście miast będących na skraju upadku. Powód? M.in. nadmierna eksploatacja przez turystów.
Turyści opanowali Podhale. Zakopane sparaliżowane
Okres świąteczno-noworoczny to rokrocznie najgorętszy czas na Podhalu. Podobnie jest teraz. Lokalne media donoszą, że Zakopane stanęło w korkach. Najgorzej jest w centrum miasta m.in. na ul. Kościuszki, Jagiellońskiej, Chałubińskiego czy Bronisława Czecha. Zastój widoczny jest również na zakopiance. Turystom poleca się chodzenie pieszo lub poruszanie się za pomocą komunikacji miejskiej, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że w Zakopanem brakuje już miejsc parkingowych.
Zobacz także:
Na Krupówkach widoczne jest morze głów. Między straganami przedzierają się turyści z całego świata: Węgrzy, Hindusi i Arabowie. Turyści z krajów arabskich są najbardziej rozpoznawalną i najliczniejszą nacją zagranicznych gości pod Giewontem. Nie brakuje też chętnych do wyjechania kolejką na Kasprowy Wierch, a w tzw. kolejce do kolejki turyści w drugi dzień świąt oczekiwali kilka dobrych godzin. Takiego stanu rzeczy można spodziewać się w całym okresie świąteczno-noworocznym.
Tłumy turystów na Krupówkach 27 grudnia; fot. Paweł Murzyn/East News
Bitwa o jogurty w Białce Tatrzańskiej. W sklepie zabrakło towaru
Jak przekazuje serwis Onet.pl, w okresie świątecznym turyści szturmowali Żabkę — jedyny otwarty sklep w Białce Tatrzańskiej. Wystarczyło dwa i pół dnia, by cały asortyment zniknął z półek. Sytuacje nazwano z przymrużeniem oka „bitwą o jogurty”, jednakże do śmiechu z pewnością nie było właścicielowi sklepu, który w święta stał za ladą.
Nasza placówka była otwarta całe święta. Na kasie stał właściciel. Jak przyszłam tutaj dziś rano [27 grudnia — przyp.red.] na swoją zmianę, to nie mogłam uwierzyć, jak to wszystko wygląda. Pobojowisko. Półki świecą pustkami. Jeszcze w Wigilię byliśmy zatowarowani pod sufit. Wszystko sprzedało się w świąteczne dni. Czekamy na dostawę, a od rana klienci i tak nas szturmują — powiedziała ekspedientka w rozmowie z portalem Onet.pl.
Warto dodać, że Żabka zlokalizowana w centrum Białki Tatrzańskiej to najpewniej jedyny sklep, jaki był otwarty w święta na terenie całego „turystycznego zagłębia”, które tworzą Białka i Bukowina Tatrzańska, oraz Jurgów i Czarna Góra. Każda z tych wsi jest oblegana przez turystów, ponieważ znajdują się tam popularne ośrodki narciarskie oraz hotele, pensjonaty i domy z kwaterami prywatnymi. Onet.pl podaje, że obecnie może tu być łącznie nawet 100 tys. turystów.
Raport PAN: Zakopane jest na skraju upadku
Obecność turystów wiąże się nie tylko z większym wpływem do budżetów przedsiębiorców, ale też — niestety — z uciążliwością, z którą Zakopane toczy nierówną walkę. Z gminy, która niegdyś należała do najbogatszych w Polsce, stała się miejscem, z którego mieszkańcy uciekają. Mimo że nie widać tego na co dzień — wszak Zakopane rokrocznie odwiedzają miliony turystów —- to według raportu Polskiej Akademii Nauk podhalańska miejscowość znajduje się na skraju zapaści. Eksperci umieścili miasto pod Giewontem na liście 139 miast, które prawdopodobnie stracą swoje funkcje społeczno-gospodarcze w kolejnych dekadach i zostaną zmarginalizowane względem wielkich miast.
Zakopiańczycy opuszczają miasto — jak podaje Gazeta Wyborcza, od 2003 roku liczba mieszkańców spadła o ok. 10%. W 2017 roku miasto zamieszkiwało 27 tys. osób, teraz to 25 tys. Dlaczego tak się dzieje? Powodów upatruje się w trudnej codzienności, w wysokich kosztach życia, w braku mieszkań w przystępnej cenie i narastającym problemie „overtourismu”, czyli nadmiernej turystyki. Skalę problemu doskonale przedstawiają liczby. GW wylicza, że w mieście zamieszkałym przez 25 tys. osób może przenocować blisko 200 tys. turystów (przy pominięciu szarej strefy).
Jeżeli nie zostaną wprowadzone ogólnopolskie lub europejskie rozwiązania blokujące nadmierną turystyfikację kurortów, takie jak uniemożliwienie wynajmu obiektów zamieszkałych przez podatników lokalnych, to w skrajnym scenariuszu za piętnaście lat w Zakopanem nikt nie będzie mieszkał. Miasto stanie się amerykańskim Ocean City. Będzie wydmuszką, Disneylandem, straci tożsamość i autentyczność, czyli to, dzięki czemu mamy dziś turystów z Bliskiego Wschodu czy Zachodniej Europy — tłumaczy Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej w rozmowie z Gazetą Wyborczą.