Blunt bob to fryzura, która właśnie przeżywa swoje wielkie pięć minut. Równe, tępe cięcie bez cieniowania robi furorę w salonach fryzjerskich i na ekranach - a wszystko dlatego, że jest stylowe, łatwe w utrzymaniu i świetnie podkreśla rysy twarzy. Jeśli marzy ci się fryzura, która robi wrażenie bez wysiłku, blunt bob to strzał w dziesiątkę.

Blunt bob, czyli minimalizm, który robi robotę

Jeśli fryzura mogłaby być manifestem „mniej znaczy więcej”, blunt bob zgarnia złoty medal. To cięcie, które robi wrażenie swoją prostotą - włosy są ścięte na jednej długości, bez żadnego cieniowania. Wszystko równo, geometrycznie, z perfekcyjną linią, która kończy się najczęściej na wysokości żuchwy lub lekko poniżej. Sama nazwa blunt bob pochodzi od angielskiego „blunt cut”, czyli „tępe cięcie”, i dokładnie to dostajesz - ostre, zdecydowane linie bez miękkich przejść.

Zobacz także:

To fryzura, która nie tylko wygląda nowocześnie i świeżo, ale też robi świetną robotę, jeśli chodzi o dodawanie objętości. Właśnie dlatego blunt bob to idealna opcja dla cienkich włosów-– równomierne cięcie sprawia, że cała fryzura wydaje się pełniejsza, gęstsza i bardziej „poukładana”. Sprawdza się zarówno na prostych, jak i lekko falowanych włosach. I co ważne - pasuje praktycznie do każdego kształtu twarzy, wystarczy tylko lekko zmodyfikować długość albo przedziałek, żeby wszystko grało. Blunt bob nie potrzebuje fajerwerków - sama linia cięcia robi całą robotę.

fot. TheStewartofNY/Getty Images

Dlaczego wszyscy oszaleli na punkcie blunt boba?

Ten trend nie wziął się znikąd. Blunt bob to połączenie stylu i praktyczności. Po pierwsze - podkreśla rysy twarzy jak mało która fryzura. Prosta linia cięcia tworzy mocny kontrast, dzięki czemu policzki, linia szczęki i podbródek stają się bardziej zdefiniowane. Wystarczy spojrzeć w lustro, żeby poczuć się jak bohaterka minimalistycznego filmu, w którym wszystko jest na swoim miejscu.

Po drugie - blunt bob nie zabiera cennego czasu rano. To fryzura, która wygląda świetnie bez codziennego układania. Proste, zadbane cięcie robi robotę samo z siebie. Wystarczy szybkie suszenie, ewentualnie lekka stylizacja prostownicą, jeśli chcesz uzyskać maksymalnie gładki efekt. Zero fal, zero loków, zero kombinacji. To fryzura idealna dla zabieganych, ale też dla tych, którzy cenią sobie czysty, schludny look bez wysiłku. No i blunt bob wygląda świetnie zarówno w wersji „dopiero co od fryzjera”, jak i po kilku tygodniach od cięcia - nie trzeba biegać na podcinanie co dwa tygodnie.

Serialowe inspiracje, czyli „Biały Lotos” i Leslie Bibb

Na ekranie i w realu - blunt bob przejął zarówno social media, jak i czerwone dywany. Duży udział w jego popularności ma serial „Biały Lotos”, w którym bohaterka Kate, grana przez Leslie Bibb, nosi właśnie tę fryzurę. Jej styl szybko stał się jednym z najczęściej kopiowanych looków sezonu. Połączenie precyzyjnego cięcia i nonszalanckiego luzu idealnie wpasowuje się w aktualne trendy: trochę francuskiego szyku, trochę kalifornijskiej swobody, wszystko podane w bardzo współczesnej formie.

To właśnie serialowe inspiracje często stają się zapalnikiem dla fryzjerskich trendów. Kiedy postać pojawia się na ekranie w wydaniu tak dopracowanym, a jednocześnie niewymuszonym, trudno nie pomyśleć: „też tak chcę wyglądać”. I właśnie dlatego blunt bob to obecnie jedna z najbardziej pożądanych fryzur. Niezależnie od tego, czy chodzi o modę uliczną, czy wieczorne wyjście - ten bob zawsze wygląda jak milion dolarów.