Delikatna, pachnąca, symboliczna - konwalia majowa przez wielu nazywana jest „kwiatem Maryi”. Kojarzy się z czystością, początkiem wiosny i majowymi nabożeństwami. Ale za tym uroczym wyglądem kryje się bardzo niebezpieczna strona. Ta niepozorna roślina może poważnie zaszkodzić zdrowiu. Warto wiedzieć, gdzie czai się ryzyko, zanim zacznie się sezon na bukiety z konwalii i pierwsze prace w ogrodzie.
Toksyczna od korzenia po ostatni płatek
Konwalia majowa to jedna z najbardziej trujących roślin, jakie można spotkać w polskich ogrodach, lasach i na łąkach. Zawiera glikozydy nasercowe - związki, które mają silny wpływ na układ krążenia. Najwięcej tych substancji gromadzi się w liściach i kwiatach, ale tak naprawdę cała roślina jest toksyczna, łącznie z czerwonymi owocami, które pojawiają się późnym latem. Nawet niewielka ilość może wywołać poważne objawy zatrucia: nudności, wymioty, zaburzenia rytmu serca. Co gorsza, toksyny mogą wchłaniać się także przez skórę, zwłaszcza jeśli roślina jest świeżo ścięta.
Zobacz także:
Nie trzeba jej jeść, żeby poczuć skutki działania toksyn. Już samo umieszczenie konwalii w wodzie sprawia, że glikozydy przedostają się do cieczy. Jeśli ktoś przypadkiem napije się takiej wody - na przykład dziecko lub zwierzak domowy - skutki mogą być bardzo poważne. A przecież konwalia jest jedną z najbardziej popularnych roślin ozdobnych w maju - gości na komunijnych stołach, w wiosennych bukietach i dekoracjach. Nikt nie podejrzewa, że może stanowić realne zagrożenie.
Uroda, która myli - dlaczego nadal ją sadzimy?
Mimo swojej toksyczności konwalia wciąż pozostaje jedną z najczęściej sadzonych roślin ozdobnych. Wszystko przez jej niepowtarzalny wygląd i zapach. Drobne, białe dzwoneczki i intensywny, słodki aromat sprawiają, że trudno się jej oprzeć. W dodatku łatwo się rozrasta, nie ma wielkich wymagań i potrafi przetrwać nawet w trudnych warunkach. Jest symbolem wiosny i czystości, dlatego tak często pojawia się w kontekście religijnym - stąd właśnie przydomek „kwiat Maryi”.
Problem w tym, że wielu ogrodników i florystów nie informuje o toksycznych właściwościach tej rośliny. Konwalie są sprzedawane na bazarach i straganach bez żadnego ostrzeżenia. Tymczasem wystarczy, że dziecko zerwie kwiat i włoży palce do buzi, albo że pies poliże liście - i może dojść do zatrucia. Zwierzęta są szczególnie narażone, bo konwalie są dla nich wyjątkowo niebezpieczne, a objawy pojawiają się bardzo szybko.
Jak chronić siebie i innych przed zatruciem?
Świadomość to podstawa. Jeśli konwalia ma się pojawić w ogrodzie, warto zadbać o to, żeby dzieci i zwierzęta nie miały do niej dostępu. Lepiej też unikać stawiania świeżych bukietów konwalii w miejscach, gdzie są łatwo dostępne - szczególnie w kuchni, jadalni czy pokoju dziecięcym. Podczas sadzenia lub zrywania warto używać rękawiczek i dokładnie myć ręce. Woda z wazonu powinna być natychmiast wylewana po zwiędnięciu rośliny - nie nadaje się do żadnego ponownego użytku.
Jeśli podejrzewasz, że ktoś mógł się zatruć konwalią - nie ma co zwlekać. Objawy takie jak zawroty głowy, biegunka, zaburzenia rytmu serca czy omdlenia wymagają pilnej interwencji medycznej. Najlepiej od razu skontaktować się z pogotowiem i powiedzieć o możliwości zatrucia „kwiatem Maryi”. Konwalia majowa jest piękna, ale niebezpieczna. Warto o tym pamiętać, zanim ulegnie się pokusie wiosennego bukietu. Zamiast bezrefleksyjnie podziwiać, lepiej wiedzieć, z czym ma się do czynienia - zwłaszcza jeśli w domu są dzieci lub zwierzęta.