Ta sprawa wstrząsnęła wczoraj całą Polską. W Zielonej Górze doszło do zatrzymania rodziców dziewczynki, która była skrajnie wychudzona i niedożywiona. Miała być przez nich karmiona wyłącznie owocami, co tłumaczą względami ideologicznymi. Dziecko trafiło do szpitala, a jego stan jest określany przez lekarzy jako ciężki.
Zielona Góra. Zagłodzona dziewczynka trafiła do szpitala
Sprawa wyszła na jak w niedzielę 15 grudnia, gdy Magdalena J. i Rafał O. przywieźli swoją 3,5-letnią córkę do szpitala w Zielonej Górze (województwo lubuskie). Dziecko było w dramatycznym stanie — wychudzone, skrajnie zagłodzone i niedożywione. Dziewczynka ważyła zaledwie 8 kilogramów, podczas gdy w tym wieku jej waga powinna wynosić dwa razy więcej.
Zobacz także:
Dziewczynka trafiła do naszej placówki w niedzielę 15 grudnia. Przywieźli ją rodzice i była w stanie ciężkim. Lekarze od razu zdecydowali, że powinna trafić na oddział intensywnej terapii medycznej, gdyż zagrożone jest jej życie. Obecnie 3,5-latka jest powoli karmiona dożylnie i dojelitowo oraz nawadniana. Miała również transfuzję krwi. Trwa walka o jej życie - powiedziała rzeczniczka Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze, Sylwia Malcher-Nowak, w rozmowie z „Super Expressem”.
Jak doszło do zagłodzenia dziecka?
Jak to się w ogóle stało, że dziecko, które było pod opieką swoich rodziców, było w tak tragicznym stanie? Jak wynika ze wstępnych ustaleń, prawdopodobnie matka i ojciec dziewczynki, kierowani względami ideologicznymi, karmili ją tylko i wyłącznie owocami — głównie winogronami. Podobno poza tym była cały czas karmiona piersią.
Ze wstępnych informacji wynika, że ta rodzina żyła w pewnym ukryciu i faktycznie tutaj mogło zdarzyć się tak, że mało osób wiedziało o aktualnym stanie tej dziewczynki - mówi prokurator Ewa Antonowicz, cytowana przez TVN24.
Ustalono, że dziewczynka nie chodziła do żłobka, przedszkola czy innych placówek oświatowych. Jej rodzice nie chodzili też do lekarza. W związku z tym śledczy badają teraz, czy u dziecka wykonano w ogóle obowiązkowe szczepienia. Sprawa jest o tyle zastanawiająca, że rodzina miała dobrą opinię wśród sąsiadów. Nie korzystała z pomocy Ośrodka Pomocy Społecznej. Jak dowiedział się „Super Express”, ojciec dziecka był widywany na spacerach z córką, jednak dziewczynka zawsze była w wózku — nikt nigdy nie widział, by chodziła o własnych siłach.
Helenka zawsze jeździła w wózku na spacerach, a gdy sąsiedzi się nią interesowali, rodzice odwracali wózek i przykrywali kocykiem(...)Nikt nie widział, żeby Magdalena była w ciąży, aż pewnego razu zauważyliśmy, że bardzo chudnie - mówią sąsiedzi zatrzymanych rodziców w rozmowie z „Super Expressem”.
Do tego okazało się, że Rafał O., ojciec dziecka, jest emerytowanym policjantem. Choć podobno on i jego żona są weganami i taką samą dietę stosowali u córki, znajomi mężczyzny twierdzą, że „sobie mięsa nie odmawiał”.
Zagłodzona dziewczynka. Sprawą zajęła się prokuratura
Gdy zagłodzona dziewczynka trafiła do szpitala, lekarze natychmiast zaczęli walczyć o jej życie oraz powiadomili o całej sprawie prokuraturę. Obecnie trwa postępowanie prowadzone przez świebodzińską prokuraturę rejonową — chodzi o narażenie dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Biegli już wstępnie ocenili stan zdrowia dziewczynki i twierdzą, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa. Rodzice w poniedziałek zostali zatrzymani na 48 godzin. Choć śledczy sprawdzają, czy dziecko dostało wszystkie obowiązkowe szczepienia, już wstępnie wiadomo, że przynajmniej kilku z nich nie wykonano. Do tego dziewczynka nie była objęta opieką żadnego lekarza.
Cały czas trwa śledztwo w sprawie narażenia 3,5-letniej dziewczynki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Polski Kodeks karny przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności za takie przestępstwo.