Przeciętne wynagrodzenie w Polsce wynosi obecnie około 8 tys. zł brutto, jednak jeśli chcemy znać bardziej realne zarobki większości Polaków, trzeba spojrzeć na medianę. Ta w czerwcu 2024 roku wyniosła 6507,39 zł brutto. Jeżeli szukacie nowej pracy lub zastanawiacie się, jaki zawód jest odpowiedni, możecie rozważyć pracę… na cmentarzu. Da się tam zarobić więcej, niż wynosi mediana, bo około 7 tys. zł brutto. Jak wygląda zawód grabarza i czy każdy się nadaje do tej pracy? 

Praca czeka na grabarza. Ile można zarobić?

Szukanie pracy przez lata niewiele się zmieniło - dawniej sprawdzaliśmy ogłoszenia publikowane w gazetach czy nawet bezpośrednio w zakładach pracy, a dziś służy nam do tego internet. Niedawno w Centralnej Bazie Ofert Pracy pojawiło się ciekawe ogłoszenie - pewna firma ze Strzelec Opolskich szuka właśnie osób chętnych na stanowisko grabarza. Oferuje im od 6 do 7 tys. złotych brutto za pracę w wymiarze 40 godzin tygodniowo oraz umowę o pracę na czas nieokreślony. Grabarz jest poszukiwany od zaraz. Brzmi jak marzenie?

Zobacz także:

Czym dokładnie zajmuje się grabarz?

Biorąc pod uwagę możliwe zarobki, jest to ciekawe ogłoszenie dla osób, które nie mają wyższego wykształcenia lub dopiero wchodzą na rynek pracy. Wymagane jest wykształcenie zasadnicze zawodowe oraz prawo jazdy kategorii B. Kandydat na stanowisko grabarza musi być sprawny fizycznie, ponieważ do jego obowiązków należy m.in.:

  • przygotowanie miejsc do pochówku
  • kopanie oraz zasypywanie grobów
  • odbieranie i przewożenie ciał zmarłych
  • obsługa ceremonii pogrzebowych
  • prace kamieniarskie
  • ubieranie osób zmarłych

W ogłoszeniu podkreślono, że osoba na tym stanowisku pracy musi być punktualna i sumienna. 

Czy grabarz to „dziwny” zawód?

Przez lata praca grabarza była owiana złą sławą. Wynika to z kilku powodów. Przede wszystkim, grabarz na co dzień styka się ze śmiercią. Obecnie w naszej kulturze umieranie to temat tabu - staramy się o tym nie myśleć i nie rozmawiać. Praca, w której codziennie ma się kontakt ze zmarłymi, może się wydawać przygnębiająca. Ponadto, w kulturze, np. filmach czy literaturze, nierzadko „dziwne” czy mroczne postacie są właśnie grabarzami, co nie pomaga w oswojeniu tego zawodu. Dawniej w wielu kulturach osoby chowające zmarłych były traktowane jako te o niższym statusie społecznym, które wykonywały co prawda bardzo potrzebną, ale niewdzięczną pracę. 

To się na szczęście zmienia - dziś zakłady pogrzebowe nie są już tajemniczymi i mrocznymi miejscami. To prężnie działające przedsiębiorstwa, które pozwalają rodzinom zmarłych godnie pożegnać ich najbliższych tak, jak tylko sobie tego zażyczą (oczywiście w granicach obowiązujących przepisów). Zawód grabarza też jest powoli „odczarowywany” - osoby wykonujące go odpowiadają w końcu za właściwie przeprowadzenie ceremonii pogrzebowej i dbają o porządek na cmentarzu. 

Czy praca grabarza jest dla każdego?

Biorąc jednak pod uwagę fakt, że grabarz każdego dnia styka się ze śmiercią, osoby chętne wykonywać ten zawód muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, czy potrafią sobie poradzić z wyzwaniami, jakie ich czekają. Dziennikarz portalu „Onet Kobieta” przeprowadził niedawno wywiad z panem Stanisławem, który już od blisko 30 lat wykonuje zawód grabarza. Opowiedział, na czym polegają jego obowiązki i co może stanowić wyzwanie:

Naszym głównym zadaniem jest przygotowanie pochówku, czyli m.in. wykopanie grobu, a następnie jego zasypanie. Jest to bardzo mozolna, fizyczna praca. Zrobienie dołu o głębokości ponad 2 m, szczególnie w niekorzystnych warunkach atmosferycznych, jest niejednokrotnie katorgą. Najgorzej jest wtedy, kiedy zimą musimy przedrzeć się przez zamarzniętą na kamień ziemię. Jest bardzo trudno, ale nie ma wyjścia. Zmarłego trzeba pochować. Ciężko jest również w czasie opadów oraz upałów

Kandydaci na stanowisko grabarza muszą się liczyć z tym, że jednym z ich obowiązków są także ekshumacje. Jest to konieczne nie tylko wtedy, gdy należy wykonać oględziny szczątków np. na polecenie sądu. Często trzeba po prostu przenieść je do innego grobu. 

W zależności od stanu ciała odnajdujemy tam albo szczątki, albo rozkładające się pozostałości, które wydobywamy w kawałkach i umieszczamy w nowej trumnie albo w worku - mówi pan Stanisław w rozmowie z „Onet Kobieta”. 

Grabarz przyznał, że w pracy stara się dbać o dobry humor. „Nie mogę ciągle płakać” - podkreśla. Choć zdarzają się też bardzo trudne momenty, jak pochówki dzieci. 

Widok białej, małej trumny jest najtrudniejszy(...)ciężko jest powstrzymać emocje, aczkolwiek trzeba zachować profesjonalizm i wytrzymać te chwile. Zawsze robiłem wszystko, aby unikać obecności na takich ceremoniach(...)Gdy widziałem, że w grafiku mamy rozpisany pogrzeb małego dziecka, starałem się zamieniać z kolegami, byleby tam nie iść. Oczywiście, nie zawsze się to udawało - mówi pan Stanisław.

Mężczyzna ma duże doświadczenie w tym zawodzie i widzi, że zmienił się na lepsze. Kiedyś panował stereotyp o grabarzach nadużywających alkoholu. Jak przyznaje pan Stanisław, dawniej takie przypadki miały miejsce, ale dziś są absolutnie nie do pomyślenia. Przyjście do pracy w stanie upojenia alkoholowego czy pod wpływem używek jest niedopuszczalne i taki grabarz z miejsca traci zatrudnienie.